e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Transfuzja krwi 2005-11-08


Sąd Najwyższy postanowił, że lekarze nie mogą stosować metod leczenia, na które pacjenci nie wyrażają zgody.

Sąd Najwyższy uważa, że pisemny sprzeciw wobec transfuzji krwi, który noszą przy sobie na wypadek utraty świadomości świadkowie Jehowy, jest wiążący. Jednak gdy chodzi o leczenie dzieci, osób nie w pełni poczytalnych i takich, z którymi ze względu na ich stan porozumieć się nie można to jest inaczej. W tych przypadkach, gdy ich opiekunowie nie zgadzają się na zabieg, decyzje podejmuje sąd.

Jednak gdy badaniom, zabiegowi albo określonej metodzie leczenia sprzeciwia się osoba dorosła, w pełni świadoma, lekarz musi przyjąć jej decyzję, bez względu na konsekwencje, czyli także i śmierć. Odwoływanie się do sądu w takim przypadku jest bezpodstawne.

Wyrok Sądu Najwyższego dotyczył sprawy gdy, oświadczenie z czerwonym nadrukiem "Żadnej krwi" znaleziono przy nieprzytomnej ofierze wypadku drogowego. Wówczas lekarz wystąpił do sądu o zgodę na transfuzję. Otrzymał zgodę. Sąd uznał bowiem oświadczenie za niewiarygodne, a transfuzję za konieczną i w pełni uzasadnioną. Pomimo, ze sad zezwolił na transfuzję to podano jednak lek, dostarczony przez rodzinę pacjentki, który zwiększa liczbę krwinek. Gdy kobieta była już zdrowa, zaskarżyła decyzję sądu zezwalającą na przetoczenie krwi bez jej zgody. Wniosła oskarżenie tak dla zasady, gdyż do zabiegu nie doszło. Sąd Najwyższy stwierdził, że nikogo nie wolno leczyć na siłę. Jeśli lekarz nie przekonał pacjenta na transfuzję, musi poszukiwać wówczas innych, alternatywnych metod terapii. Jeśli nie było podstaw do uznania sprzeciwu za niewiarygodny lub sfałszowany, lekarz nie będzie ponosił za to ani odpowiedzialności karnej, ani materialnej, ani też zawodowej. Zasada ta dotyczy wszystkich oświadczeń złożonych na wypadek utraty przytomności, i to bez względu na ich motywy.

Źródło: Rzeczpospolita