e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Potrzebni są psychoonkolodzy 2005-12-06


Psychoonkolodzy wyjeżdżają do pracy za granicę. Polskim szpitalom brakuje pieniędzy, aby ich zatrudnić. Ze Śląska wyjechało za granice aż trzydziestu psychologów. Są oni wyspecjalizowani w pomaganiu chorym z nowotworami.

Kilkudziesięciu absolwentów psychologii 2 lata temu skończyło seminarium. Nauczyło ich ono, jak zajmować się ciężko chorymi osobami. Niestety pracy nie znaleźli. Bardzo dobrze wykształceni, ze znakomitą znajomością języka angielskiego absolwenci Wydziału Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach pracę wyjechali do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szkocji i tam znaleźli pracę. Zajmują się tam chorymi z zaburzeniami psychicznymi, osobami starszymi.
W Polsce też są potrzebni psychoonkolodzy. W kraju w szpitalach onkologicznych pracuje tylko kilkudziesięciu psychologów. W Instytucie Onkologii w Gliwicach pracuje jedna pani psycholog i dwoje wolontariuszy, a na Śląsku jest najwięcej zachorowań na nowotwory w kraju. Na Śląsku o roku umiera na raka 11 tysięcy osób. Co czwarty mężczyzna i co szósta kobieta są zagrożeni zachorowaniem na nowotwór. Nowotwór ma wymiar zarówno cielesny jak i duchowy. Od tego, czy uda się zmobilizować pacjenta, zależy w dużym stopniu sukces w uporaniu się z tą chorobą. Lekarz informuje o diagnozie pacjenta, ale to właśnie psycholog przyjmuje na siebie gniew i rozpacz pacjenta. To on tłumaczy rodzinie zachowanie chorego.

Dla chorych najtrudniejszy jest czas między badaniami a postawieniem diagnozy i rozpoczęciem leczenia. Bardzo trudno jest im odnaleźć się w życiu codziennym. Przynajmniej co trzeci chory na nowotwór potrzebuje wsparcia psychologa.
Dyrektor ds. medycznych gliwickiego Instytutu Onkologii dr Aleksander Zajusz mówi, że brakuje pieniędzy na leczenie ciała, a co tu mówić o duszy. Szpital nie ma pieniędzy na zatrudnienie lekarzy, i niestety w takiej sytuacji psychoonkolodzy nie są najważniejsi. Twierdzi, że gdyby przyjąć standardy opieki nad pacjentem z chorobą nowotworową, które obowiązują w Europie Zachodniej, to NFZ musiałoby wypłacić pieniądze na zatrudnienie dodatkowo ponad trzydziestu lekarzy.

Źródło: Rzeczpospolita