e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Wirusowe zapalenie wątroby typu C 2013-04-17


W Polsce wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) może być zakażonych nawet 730 tys. osób. Jednak bardzo dużo osób nie wie, że jest zarażona. Co gorsza ok. 80 proc. została zakażona w placówkach służby zdrowia, w gabinetach stomatologicznych, w szpitalach (podczas wykonywania drobnych zabiegów, ale również po operacjach). Rzadziej zarażamy się podczas zabiegów akupunktury, kolczykowania lub tatuażu wykonywanych zainfekowanymi narzędziami. Niewielkie jest też ryzyko zakażenia się poprzez kontakty seksualne. W UE natomiast zasadniczo szerzenie się wywołującego chorobę wirusa HCV jest prawie wyłącznie powodowane zażywaniem narkotyków w iniekcjach.

Leczenie osób chorych z powodu wirusowego zapalenia wątroby typu C powinno być priorytetem. Barbara Pepke, prezes Fundacji "Gwiazda nadziei" podkreśliła, że choć za występowanie WZW C głównie odpowiedzialna jest służba zdrowia, to leczenie tej groźnej choroby wciąż jest u nas niedostateczne. Na farmakoterapię trzeba czekać co najmniej kilka miesięcy. Dodała, że nie chodzi wcale o dużą grupę pacjentów, bo tylko 5 proc. chorych na WZW C korzysta z opieki specjalistycznej.

Eksperci HCV podkreślają, że chorobę wykryto dotąd tylko u około 55 tys. osób. Szacuje się, że chorych w kraju jest co najmniej 230 tys. osób. Większość nie jest świadoma swej choroby, ponieważ nie odczuwa poważniejszych dolegliwości. Zmęczenie, apatię i dolegliwości grypopodobne mogą być przecież związane nie tylko z tą chorobą, a ta jest najczęściej wykrywana zupełnie przypadkowo albo dopiero wtedy, gdy chory ma już objawy poważnego uszkodzenia wątroby i wymaga leczenia specjalistycznego.

Jak jest leczona?

W leczeniu stosowana jest terapia dwulekowa (interferon pegylowany alfa oraz rybawiryna). Takie leczenie jest skuteczne jednak tylko u ok. 54–63 proc. chorych, u osób zakażonych wirusem HCV z tzw. genotypem 1 pomaga 41–52 proc. chorych. W Polsce aż 84 proc. chorych jest zakażonych właśnie tym ostatnim zarazkiem.

Lepsze efekty daje terapia trójlekowa, niestety prawie w ogóle w Polsce niestosowana. Oprócz interferonu i rybawiryny podaje się również tzw. inhibitor proteazy. Terapia ta jest skuteczna u 70-80 proc. chorych, którzy nie byli wcześniej leczeni. Jeśli mają oni za sobą terapię dwulekową, jej skuteczność spada do 60 proc. Jeszcze mniej przydatna jest ponowna terapia dwulekowa, gdyż na skutek większej oporności wirusów na wcześniejsze leki jej skuteczność spada do zaledwie 9-24 proc.

(Źródło: PAP; rynekzdrowia)