e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Wzrost zachorowań na różyczkę w Polsce 2013-06-27


W pierwszym półroczu 2013 r. raptownie wzrosła zachorowalność na różyczkę. Jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, do 15 czerwca zarejestrowano ponad 32 tys. zakażeń. Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie (USA) zaleciło, by kobiety w wieku rozrodczym przed wizytą w Polsce zaszczepiły się przeciwko różyczce. Podobne ostrzeżenie wystosowano wobec osób wyjeżdżających do Japonii, ponieważ tam również odnotowano wzrost zachorowań na tę chorobę.

Konsultant krajowy ds. epidemiologii dr Iwona Paradowska-Stankiewicz poinformowała PAP, że w Polsce mamy do czynienia z tzw. epidemią wyrównawczą (chorują roczniki przed laty niezaszczepione). Chorują głównie młodzi mężczyźni w wieku 19-24 lat oraz nieco starsi od 25. do 28. roku życia.

Od nich mogą się zarazić osoby, które nie zostały zaszczepione przeciwko tej chorobie lub nie nabyły przeciwko niej odporności. Najbardziej zagrożone są wrażliwe na zakażenie kobiety w ciąży (nie były szczepione przeciwko różyczce i nie są odporne).

W Polsce szczepienia przeciw różyczce wprowadzono do obowiązkowego kalendarza szczepień w 1988 r., początkowo dotyczyły jednak tylko dziewcząt w 13. roku życia.

"New York Times" pisze, że w Japonii tę samą zasadę szczepień przeciwko różyczce, wyłącznie u dziewcząt w wieku szkolnym, wprowadzono w 1976 r.

W Polsce (podobnie jak w Japonii) chodziło wówczas o to, by wyeliminować ryzyko zakażenia u kobiet w ciąży. Nadal jednak chorowały dzieci w wieku 5-9 lat, u których tego rodzaju infekcje zdarzają się najczęściej.

W 1995 r. w Polsce do programu szczepień wprowadzono szczepienia z użyciem trójskładnikowych preparatów chroniących jednocześnie przed odrą, świnką i różyczką. Były to jednak szczepionki zalecane, a nie obowiązkowe. Szczepionki trójskładnikowe do obowiązkowego kalendarza szczepień wprowadzono w Polsce w 2003 r. i objęto nimi zarówno dziewczynki jak i chłopców. Podawano je dzieciom w 13.-14. miesiącu życia. Kilka lat później po raz pierwszy zaczęła spadać w naszym kraju zachorowalność na różyczkę w całej populacji.

Z opublikowanego w 2013 r. raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) w Warszawie wynika, że od tego czasu co kilka lat pojawiały się jedynie tzw. epidemie wyrównawcze, choć w coraz mniejszym nasileniu.

Dr Paradowska-Stankiewicz podkreśliła, że zwiastunem kolejnej takiej epidemii był wzrost zachorowań na różyczkę w 2012 r. w woj. wielkopolskim. Zakażenia te zaczęły się przenosić we wschodnie regiony kraju. Ostatnio więcej przypadków tej choroby zarejestrowano w woj. lubelskim i małopolskim.

Zakażenie różyczką na ogół nie jest groźne (poza grupą kobiet w ciąży i osób starszych). Objawia się zazwyczaj różową wysypką na skórze. Mogą być również powiększone węzły chłonne na szyi i karku, wyczuwalne w postaci zgrubień. Może wystąpić też gorączka oraz zapalenie gardła i spojówek, ale te dolegliwości rzadko występują i zwykle kojarzone są z innymi zakażeniami. Prawie połowa przypadków różyczki może przebiegać bezobjawowo.

Dr Paradowska-Stankiewicz twierdzi, że kobiety dorosłe mogą się zaszczepić przeciwko różyczce, ale nie gdy są w ciąży. Podanie preparat ochronnego możliwe jest najwcześniej 3-4 miesiące przed planową ciążą. Zakażenie różyczką u kobiet spodziewających się dziecka jest najbardziej niebezpieczne, gdy się zdarzy w pierwszym trymestrze ciąży

(Źródło: PAP)