e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Właściwe odżywianie dzieci 2013-12-12


Za złe odżywianie dzieci w znacznym stopniu odpowiada szkoła; W diecie młodych Polaków stałym elementem są słodycze, a brakuje w niej warzyw, owoców i pełnowartościowych produktów. Czy za właściwą dietę dzieci odpowiadają tylko rodzice, czy wpływa na nią również szkoła czy przedszkole?

Na ten temat dyskutowano m.in. podczas konferencji "Szkolne smaki - szkoły dobrego żywienia" dla dyrektorów szkół, nauczycieli, szkolnych kucharzy zorganizowanej przez fundację Szkoła na widelcu i fundację Banku Ochrony Środowiska w ramach ogólnopolskiej kampanii.

O tym, że młodym Polakom grozi epidemia otyłości, słyszymy już od dawna. "Tempo przyrostu dzieci z nadwagą i otyłością jest dziesięciokrotnie większe niż w Stanach Zjednoczonych" - oceniają fundacje. Podkreślają, że słodycze są stałym elementem diety dzieci: każdego dnia wypijają ok. dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodycze oraz słone przegryzki. Na dodatek coraz więcej dzieci i młodzieży unika zajęć sportowych. Dzieci są zwalniane z WF, a po szkole nie wszystkie zażywają ruchu. Wśród sposobów spędzania wolnego czasu królują niestety zajęcia "siedzące".

Modelowe żywienia opiera się na pięciu posiłkach dziennie: śniadaniu (stanowi 30 proc. dziennego żywienia), drugim śniadaniu (5 proc.), obiadu (35 proc.), podwieczorku (5 proc.) i kolacji (25 proc.). Niestety znaczna liczba dzieci wychodzi z domu bez śniadania, co oznacza, że w przede wszystkim odżywia się w szkole. W szkolnych sklepikach głównym asortymentem są jednak słodycze, słodkie napoje i niezdrowe przekąski. Niezdrowe posiłki często serwują też szkolne stołówki.

Barbara Lewicka-Kłoszewska z fundacji BOŚ zaznaczyła, że mitem jest iż, potrzeba ustawy, która ureguluje działanie sklepiku szkolnego. - To dyrektor szkoły decyduje, jakie produkty są dostępne w szkole - stwierdziła. Zauważyła, że koszt wynajmu powierzchni sklepiku to od 300 do 600 zł miesięcznie. - Nie są to duże dochody w skali całej szkoły. Zdrowie dzieci jest tym, co naprawdę się liczy - podkreśliła.

To nie koniec problemu. Grzegorz Łapanowski z fundacji Szkoła na widelcu zwrócił uwagę na to, że w przetargach na posiłki dla szkół wygrywają najtańsze oferty, co przekłada się na ich jakość i wartość - coraz częściej są przygotowywane na bazie półproduktów.

Fundacje zaznaczają, że większość warszawskich stołówek szkolnych wydaje obiady, ale nie wszystkie drugie śniadania. Tylko w co dziesiątej szkole jadłospis dla dzieci układa dietetyk, w pozostałych za jadłospis odpowiada intendent lub kucharz. W ponad połowie szkół (63 proc.) obiady nie są dofinansowywane. Z kolei sklepik szkolny funkcjonuje w większości szkół (64 proc.), zazwyczaj prowadzi go ajent (84 proc.) lub spółdzielnia uczniowska (10 proc.).

(Źródło: PAP; rynekzdrowia.pl)