e-Ochrona zdrowia i pomoc społeczna

Śląskie placówki kardiologiczne i kardiochirurgiczne. 2005-09-05


Konczą się pieniądze na leczenie śląskim ośrodkom kardiologicznym i kardiochirurgicznym, które wykonują najwięcej zabiegów w Polsce. Centrala NFZ informuje jednak, że nie ma pieniędzy na zapłacenie za świadczenia wykonane ponad określony w kontrakcie limit.

Śląscy lekarze maja przed sobą trudny wybór. Czy mają zamykać oddziały i odmawiać pacjentom leczenia, czy leczyć ich dalej, popadając w długi?". Wojewódzki konsultant ds. kardiologii prof. Lech Poloński powiedział podczas konferencji prasowej w Zabrzu, że tzw. nadwykonania ośrodków kardiologicznych w województwie wynoszą obecnie od 5 do 50 proc. Sytuacją oburzony jest również dyrektor jednego z najlepszych w kraju szpitali: Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Jego szpital nie ma długów, ale limit wyczerpie się w październiku. Nie wie, co wtedy zrobi. Śląski oddział NFZ otrzymał z centrali dodatkowe 19 mln zł, ale z przeznaczeniem na refundację leków. Według uczestników konferencji, brak pieniędzy na leczenie chorób serca, które są główną przyczyną zgonów w Polsce, to efekt rosnących dramatycznie wydatków NFZ na leki. Oskarżali o to m.in. apteki oferujące "leki za złotówkę". Uczestnicy konferencji uwazają, że za duzymi wydatkami na leki, stoją również ulegający ich wpływom lekarze i skorumpowani urzędnicy, decydujący o gospodarce lekowej, a nie tylko koncerny farmaceutyczne. Wicedyrektor Wędrychowicz powiedział, że w 1999 r. Śląska Kasa Chorych wydała na refundację leków 457 mln. W 2006 roku w śląskim oddziale NFZ planuje się na ten cel 825 mln zł. Wydatki na leki wzrosną w przyszłym roku o 10 proc., a na szpitale - o proc.

Źródło: Polska Agencja Prasowa


 
EM